Komentarze

Sortuj komentarze: Wyświetlaj: komentarzy na stronę

Klarysa

Po kilku latach starań i nieudanych probach nastał ten przepiękny czas i cieszymy się z mężem każdym dniem. Każde usg przyprawia nas o łzy szczęścia i aż ciężko nam uwierzyć, że za 5 miesiecy będzie z nami nasze malutkie szczęście. Najpiękniejszy moment ciąży,to ten, gdzie usłyszeliśmy bicie serduszka,choć było mikroskopijne. Nie da się opisać i odzwierciedlić co wtedy się czuło. To była jedna wielka kompilacja uczuć, oczywiście tych najpiękniejszych...

dodano: 2018-10-07 20:07:03

Kar0lcia

Ciężko jest wybrać jedno najpiękniejsze wspomnienie, ale na pewno był to początek ciąży- pierwsze podejrzenia że jestem w ciąży, pierwszy zrobiony test i wynik potwierdzający, pierwsze usg i ta mała kropeczka na zdjęciu. Zdecydowanie te chwile były dla mnie najpiękniejsze i jedyne w swoim rodzaju.
Dopiero gdy emocje opadły doszło do mnie z czym wiąże się ciąża dla mnie i mojego męża, jakie jest ogromne ryzyko, a to wszystko związane było z chorobą M. Półtorej roku wcześniej zanim zaszłam w ciążę mój M dowiedział się że ma raka jądra, szybka operacja i chemioterapia. W tamtym czasie wiedzieliśmy, że o dziecku możemy zapomnieć. Przecież chemia strasznie wyniszcza organizm... A tu taki CUD. Każda wizyta u ginekologa była dla mnie bardzo stresująca, co powie lekarz, czy wszystko jest w porządku z dzidziusiem. Wszystkie badania były nad zwyczaj dobre, lekarz zapewniał mnie, że nie mam się czym martwić.
‌Kolejnym najpiękniejszym wspomnieniem z okresu ciąży jest jej szczęśliwe rozwiązanie. Po wielu godzinach porodu na świat przyszedł nasz mały CUD i cały strach, ból poszedł w niepamięć.
Kto by pomyślał, że po tak trudnych i smutnych chwilach w naszym związku zagości w takim krótkim czasie niesamowita radość i szczęście.
W przypadku wyróżnienia wybieram kolor niebieski dla Aleksandra.

dodano: 2018-10-07 19:45:54

Simon

Może nietypowo, ale ja podzielę się z Wami moim najpiękniejszym wspomnieniem z czasu ciąży z innej perspektyw – perspektywy ojca. Gdy brzuszek mojej żony zaczął się ujawniać, uznaliśmy, że to dobry moment na rozmowę z naszym synkiem. Chcieliśmy go zacząć stopniowo przygotowywać i oswajać z myślą, że będzie starszym bratem. W pierwszym momencie się ucieszył, jednak z dnia na dzień wydawał się jakby zmartwiony tym faktem. Wiele czasu poświęciliśmy na rozmowy, wspólne wyjścia i zabawy jednak im bliżej było porodu, tym synek stawał się bardziej drażliwy. Niestety cała ta sytuacja kosztowała żonę sporo nerwów. Rutynowa wizyta, kontrolne USG i KTG - wahania tętna maluszka. Żona musiała spędzić w szpitalu kilka dni, a że mamy do niego daleko to synkiem na ten czas zaopiekowała się jego babcia. Po powrocie ze szpitala synek podbiegł do mamy i mocno przytulił się do brzuszka, pytał kiedy się zobaczą i jak się czuje. Do dzisiaj nie wiem jakiej mocy użyła moja mama, ale od tego momentu żona stała się spokojniejsza, a synek pogodniejszy. I zauważyłem coś jeszcze, synek jeszcze chętniej jeździ do dziadków. Z perspektywy czasu myślę, że nie ma nic piękniejszego niż widok szczęśliwego dziecka tulącego się do brzuszka w ramionach mamy.

W przypadku wyróżnienia poproszę o zestaw niebieski.

dodano: 2018-10-07 19:45:43

nez01

Ten moment, kiedy nosisz pod sercem drugą kruszynę, a pierworodny jest trzylatkiem w pełnym tego słowa znaczeniu (nie, bo nie!..., nie, bo tak!.... nie, bo ja! .... ja, ja, ja!). I gdy po kilku próbach przekonania go, że to super że będzie miał brata (wszystkie odniosły wątpliwy skutek), kiedy jego niechęć do posiadania rodzeństwa rośnie wprost proporcjonalnie do powiększających się rozmiarów twojego brzucha słyszysz jak tłumaczy babci:
...bo Fjanek będzie małym bjiontozaujem i będę go chronił przez t-jiexem i przez welocijaptojami, bo one by go zajaz zjadły i ja będę zawsze jatował o tak (i następuje demonstracja jak to Antek z orężem w ręku w postaci okrągłej tarczy do lotek obroni brata przed złem całego świata. Wszelkie dinozaury miejcie się na baczności :) Nie wiem, może jednak się dogadają. Czas pokaże.....

dodano: 2018-10-07 19:31:19

magda2713

Moje najpiękniejsze wspomnienie z ciąży no cóż...jak na razie jestem w 7. miesiącu ciąży, ale przed tak długi czas nie można mieć tylko jednego wspaniałego wspomnienia z tego okresu.
Przede wszystkim cudownym wspomnieniem był sam początek, kiedy to robiąc po raz trzeci test ciążowy w końcu wyszedł pozytywny. Pamiętam dokładnie tę chwilę. Męża akurat nie było w domu, a ja jak tylko wstałam wiedziałam już, że to właśnie ten dzień, że w końcu pojawią się te dwie magiczne kreski. I się nie myliłam. Niestety musiałam iść tego dnia do pracy i cały dzień musiałam czekać żeby w końcu móc się podzielić tą wspaniałą wiadomością z mężem. Nie zapomnę tego nigdy, to jeden z najpiękniejszych dni mojego życia.
Wspaniałe było to jak ogłaszaliśmy wszystkim o naszym szczęściu - rodzicom, znajomym. Ich radość na twarzach sprawiała, że my czuliśmy się jeszcze bardziej szczęśliwi. To coś naprawdę wspaniałego.
A później oczywiście pierwsze USG, pierwsze słuchanie bijącego serduszka, pierwszy wyraźny obraz dzidziusia podczas badania, pierwsze kopniaczki, po prostu wszystko co pierwsze to piękne wspomnienia.
Nie doświadczyłam żadnych mdłości, nudności, większego zmęczenia co również jest wspaniałe.
Najpiękniejsze wspomnienia to też takie kiedy mąż troszczy się cały czas o mnie, wspiera mnie, rozumie i tak samo jak ja kocha nasze maleństwo, nie wstydzi się z nim rozmawiać przez brzuszek. To również jest bardzo piękne.
Ciąża to naprawdę piękny okres w życiu kobiety, pełen radości i pięknych wspomnień.


Jeśli chodzi o kolor zestawu wybieram różowy :)

dodano: 2018-10-07 19:26:34

<< 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 >>